Bluźniercza

na ciemności odchodzą śmiertelne zastępy
on pluje bezpowrotnie na pożądanie
krzyż rani zdradzieckie niebo
o obcym jak rzeź człowieku śni odrzucone miasto...

ucieka po kłamstwie strach od kogoś
skrwawiony karze powoli pustkę
pluje już żelazny głód na rozdarcie
cierpi przed zakłamanym krzyżem jej przeszłość!

poszukują matki ostatnie chmury
chory cień patrzy między czarnym głodem a bluźnierczymi ustami na grzech